Tag Archives: Ciemne świecidło

Wytrącenie poza mury – linia graniczna w poezji Aleksandra Wata

25 Sty
W doświadczeniu skumulował się ból XX wieku. Szczególne piętno odcisnęły w nim plagi i dotkliwości minionego stulecia, takie jak ludobójcze praktyki totalitarnych reżimów, ideologiczne zniewolenie umysłów, a także nastroje nihilistyczne związane z rozwojem zachodniej cywilizacji. Zadanie zmagania się z tym doświadczeniem podjął obok Miłosza inny znakomity poeta i dociekliwy świadek XX wieku, Aleksander Wat.

Cała jego twórczość, a zwłaszcza poezja, stanowi przejmujące świadectwo tych zmagań. Swoją chorobę bólową uczynił Wat metaforą XX wieku. Podmiot wierszy jest bez wątpienia ukształtowany na bazie osobistych doświadczeń, świadczą o tym liczne przypisy o charakterze autobiograficznym, jak i fragmenty utworów, w których ślady biografii łatwo daje się odczytać. A możemy je poznać czytając Mój wiek, Dziennik bez samogłosek lub książkę żony poety, Oli Watowej zatytułowanej Wszystko co najważniejsze.

Tak jak choroba bólowa została nazwana metaforą minionego wieku, tak słowo granica staje się w poezji Wata podstawową kategorią. Poeta wyznacza cztery takie granice, każda jest wieloznaczna, odgrywa symboliczną rolę. I tak: skóra jako granica między ja a nie – ja ; powierzchnia wody jako linia między jawą a snem; mury miasta będące oddzieleniem społeczności od „nieprzynależnej” jednostki; a firmament nieba to granica pomiędzy człowiekiem a Bogiem. Nas oczywiście będzie interesować na ten czas rozważań, trzecia z kolei linia graniczna. Jest to wytrącenie poza mury.

Ciemne świecidło jest kolejną z przywołanych metafor na określenie poezji Wata. Ten oksymoron stanowi tytuł wiersza, który interpretuję; również w pewnym sensie dotyczy innego utworu, którego adresatem jest Leopold Łabędź, a także odnosi się do całego, ostatniego tomu poezji, noszącego tytuł: Ciemne świecidło. Wspomniany tom został przygotowany w Palma de Mallorca, (w te strony lubił przyjeżdżać poeta, tu miał lepsze samopoczucie i pracował bardziej wydajnie). Było to jego ostatnie dzieło, w skład którego weszły wczesne wiersze futurystyczne, fragmenty Mopsożelaznego piecyka, dwa powojenne zbiory oraz nowe wiersze, z lat 1963 – 1967. Tym, co nadaje całości tomu jedność to głównie poczucie obecności w nim samego autora. Mimo że, posługuje się wieloma maskami i układa kolaże z cytatów, to i tak bez trudu można rozpoznać w nim Wata. Związany ze swym konkretnym losem – osobistym i historycznym.

Platon kazał nas wyświecić

z Miasta, w którym Mądrość rządzi.

W nowej Wieży z Kości (ludzkich)

dziś Astrolog trutynuje

gwiazd koniunkcję z Marsem, oraz

z Oekonomią bied i brzydot.

Mrok zapada i Minerwa

śle swe sowy do Wyroczni.

Platon kazał mnie wyświecić

w noc bez Światłych Filozofów.

Kwiaty szczęściem oddychają,

chmura ciepło deszczem pachnie,

w ciszy słyszę swoje kroki,

idę a i nie wiem dokąd?

Platon kazał mnie wyświecić

z Miasta, w którym rządzi Zmora

Wiersz pt.: Ciemne świecidło w ironiczny sposób nawiązuje do Platońskiej utopii państwa – miasta i jednocześnie do jego podziału poetów na „naśladowców” i „wieszczy”. Platońskie Państwo urasta w wierszu do roli pierwowzoru wszelkich realizowanych w cywilizacji europejskiej utopii (gr. ou – nie, gr. topos – miejsce; to wizja państwa idealnego ze względu na ustrój polityczny, gospodarczy i społeczny, w rzeczywistości jednak nieistniejącego). Utwór Ciemne świecidło jest uzupełniony cytatem z trzeciej księgi Republiki Platona:

Poetów – fascynatorów … wyświecimy z naszego Miasta.

Wystarczą nam poeci mierni, za to użyteczni: niech naśladują

mowę naszych cnót a styl ich stosować się ma do reguł,

któreśmy wypracowali podejmując trud wychowania wojów.

Platon w swej koncepcji idealnego państwa poszukiwał takiego ustroju, w którym możliwe byłoby dążenie do doskonałości i realizowanie Idei Dobra. Potrzeba istnienia państwa wynikała z tego, że człowiek jako jednostka był zbyt słaby i niewystarczalny, by indywidualnie realizować jakieś wyższe cele. Musiało to być państwo urządzone w sposób racjonalny i przypominać funkcjonujący niezawodnie mechanizm. Jego mieszkańcami mogli być tylko ci, którzy są niezbędni. Platon, stosując zasadę podziału pracy, doliczył się trzech stanów:

Po pierwsze ci, którzy z racji swoich szczególnych uzdolnień intelektualnych sprawują rządy, tzn. stan władców, w tej roli widział Platon filozofów;

po drugie osoby, które strzegą państwa przed zagrożeniami zewnętrznymi i wewnętrznymi, czyli stan wojskowych;

po trzecie ludzie, którzy pracują i zapewniają zaopatrzenie całej społeczności, tzn. rzemieślnicy, rolnicy, kupcy.

W jego koncepcji nie znalazłoby się miejsce dla poetów, których Platon wygnał ze swego państwa, uznając ich za wichrzycieli, siejących tylko zamęt w głowach obywateli. Jeśli każdy ze stanów realizował przypisane mu zadania, kierował się właściwą cnotą, to w takim państwie panowała sprawiedliwość, czyli polityczny i społeczny ład oraz harmonia. W państwie pomyślanym jako Mechanizm Doskonały, bo adaptujący do trudnej sztuki współżycia z Machiną i tzw. dobrem ogólnym, nie ma miejsca dla „poetów fascynatorów”. Wystarczą „poeci mierni”, za to „użyteczni”, znający wagę idei „wychowania wojów”. Im dane jest „Światło” i „Mądrość” gwarantujące powszechne szczęście.

Ironię utworu pogłębia także (rzadka w twórczości Wata) konsekwencja i dyscyplina rytmiczna, utwór jest zapisany czterostopowym wierszem trocheicznym (w języku greckim – trochaios – dosłownie „biegnący”). W tradycji poezji polskiej niejako zarezerwowany dla błahej problematyki. Ale wiersz ma również wymiar autoironiczny,jeśli mamy na myśli datę jego powstania (6 listopada 1963). Ta data posiada dwa znaczenia; jeżeli chodzi o biografię poety, to mam na myśli okres podjęcia ostatecznej decyzji emigracyjnej, natomiast w rysach historii to dzień poprzedzający rocznicę rewolucji październikowej, co może sugerować jednoznaczną interpretację platońskiej utopii jako Związku Sowieckiego.

Ciemne świecidło jest wierszem niewielkim, składa się z szesnastu wersów, każdy posiada średniówkę po czwartej sylabie, jest wierszem wolnym – taki typ przeważa w całym tomie, oprócz ośmiu utworów, gdzie Wat trzyma się klasycznych wzorców. Humorystyczny (choć wieloznaczny) ton utworu osiąga Wat, wprowadzając groteskowe archaizmy:

W nowej wieży z Kości (ludzkich)

dziś Astrolog trutynuje

gwiazd koniunkcję z Marsem, oraz

z Oekonomią bied i brzydot

Miasto idealne jest miejscem, w którym rządzi Mądrość, ale rolą Astrologa jest rozważanie (Wat używa archaizmu trutynować, z łac. trutino – ważę) momentu zbliżenia na niebie gwiazd z Marsem (dopatrujemy się tu aluzji do wojowniczego nastawienia idealnego Miasta wobec sąsiadów) oraz łączenie tego z ekonomią (w utworze użyty został archaizm: oekonomia, według greckiej etymologii oznaczający gospodarstwo) bied i brzydot.

Nie myślałem, że żyć będę w tak osobliwej chwili.
Kiedy Bóg skalnych wyżyn i gromów,
Bóg Zastępów, kyrios Sabaoth,
Najdotkliwiej upokorzy ludzi,
Pozwoliwszy im działać jak tylko zapragną,
Im pozostawiając wnioski i nie mówiąc nic …

Wiersz ten należy do liryki bezpośredniej i refleksyjnej, gdyż podmiot w formie „ja” lirycznego snuje przed czytelnikiem osobiste refleksje. Oeconomia divina potwierdza potrzebę ładu, jest obrazem świata, który pozbawiony został metafizycznego uzasadnienia.

Wracając do Ciemnego świecidła, staropolskie słowo „wyświecić” oznacza wypędzić, wygnać,wyrzucić. W dawnej Polsce złodziei i nierządnice wyprowadzano z miast pod eskortą siepaczy z zapalonymi pochodniami. Słowiański rdzeń tego wyrazu – svĭt – wiąże się z wyobrażeniem światła; „wyświecić” w tym znaczeniu tłumaczy się jako „wygnać w niesławie przy świetle świec”. W Ciemnym świecidle słowo „wyświecić” powtarza się trzy razy. Na początku, w środku i w przedostatniej linijce. Najpierw w otoczeniu bohatera zbiorowego (nas wyświecić), później już tylko towarzyszy bohaterowi jednostkowemu (mnie wyświecić).

Wspomniany bohater zbiorowy zostaje wygnany z „Miasta w którym Mądrość rządzi”, dzieje się tak, z obawy, że poeci mogą wywołać zamieszki w dobrze urządzonym państwie – jako ci, którzy nie doceniają otrzymanego dobra. Wygnanie oznacza więc wejście w ciemność, czyli pozbawienie mądrości. Platon, nie jest jednak jedynym myślicielem przywołanym w tym wierszu. W siódmym wersie pojawia się postać Minerwy (rzymska bogini rzemiosł, sztuk i literatury):

Mrok zapada i Minerwa

śle swe sowy do Wyroczni

Przywołana bogini mądrości, komplikuje obraz „jasnej” wiedzy. Dzieje się tak za sprawą symbolizującej ją sowy. Ptak ten, według potocznych wierzeń, lepiej widzi w ciemności,rozjaśnia ją światłem wiedzy. Z drugiej strony, nie widzi, gdy jest jasno.Więc może, wiedza potrzebuje ciemności? Sowy Minerwy są aluzją do pewnej filozoficznej metafory. Autorem jej jest Hegel – niemiecki myśliciel nowożytny. Określając przedmiot filozofii pisał:

filozofia przychodzi zawsze za późno. Jako myśl o świecie pojawia się

ona dopiero wtedy, kiedy rzeczywistość zakończyła już swój proces

kształtowania i stała się czymś gotowym … Kiedy filozofia o szarej godzinie

maluje swój świt, wtedy pewne ukształtowanie życia już się zestarzało,

a szarością o zmroku nie można niczego odmłodzić; można tylko

coś poznać. Sowa Minerwy wylatuje dopiero z zapadającym zmierzchem.

Filozofia jest dla Hegla wolną, choć uwarunkowaną historycznie myślą o świecie. „Sowa Minerwy wylatuje dopiero z zapadającym zmierzchem” napisał, sugerując, iż refleksja filozoficzna możliwa jest tylko ex post (po fakcie). To spóźniony owoc swej epoki. Dumania dotyczące jakiejś epoki historycznej możliwe są dopiero wtedy, gdy ta się skończy, a nastąpi nowy czas, następny okres w historii. Wolność filozofii wynika z tego, że jest domeną czystej myśli.Tak więc, dopiero zmrok kończący dzień, zamykający jakiś etap, umożliwia poznanie.Wiedza, wprawdzie „późna”, jest jednak „pewna” – bo dotyczy całej rzeczywistości, jest jej podsumowaniem. Mądrość, choć metaforycznie powiązana z ptakiem nocy, nie ma nic wspólnego z ciemnością. Paradoksalnie, wieczór oznacza tu wypełnienie czasu, osiągnięcie jasnego obrazu całości. Ale skoro Minerwa wysyła „swe sowy” do Wyroczni, to znaczy, że zmrok nie przyniósł upragnionej pewności. Bogini mądrości prosi o pomoc Pytię, by ta w swym natchnieniu wieszczyła prawdę. Dopiero delficka wyrocznia, źródło irracjonalnego poznania, posiada spojrzenie jasnowidzące. Spojrzenie, które rozjaśnia mroki wiedzy.

Kolejne wersy są już wypowiedzią samego poety, wygnanego z miasta Platona. Opuszczając miejskie mury, rozpoczyna wędrówkę nocą. Nie jest to jednak noc heglowska – przynosząca zrozumienie, jest to noc „bez Światłych Filozofów” – będąca według Platona największą karą. Wędrujący w ciemnościach poeta pozostaje samotny, jest jedynym sprzeciwiającym się wierze w utopię.

Podmiot Ciemnego świecidła w jednoznaczny sposób opowiada się po stronie poetów wygnanych z platońskiego Miasta, choć jest to trudny wybór, bo wyklucza ze wspólnoty, jakimikolwiek prawami nie byłaby rządzona. Największą – poza wygnaniem i odosobnieniem – karą czekającą na poetę, jest izolacja od żywej mowy własnego języka. Autor Ciemnego świecidła w wielu miejscach deklarował się jako zwolennik mowy, odrzucał poezję opartą na udziwnianiu języka, nie akceptował poetów nie potrafiących się „wsłuchać” w polszczyznę ogólną; choć potrafił docenić także największych rewelatorów języka poetyckiego, mocno osadzonych – jak Jan Kochanowski.

Aleksander Wat w Kartkach na wietrze tak o tym pisał:

Odkąd jestem uwrażliwiony na słowa – na ich dźwięk, barwę, siatkę znaczeń

i zawartych w nich możliwości składni, która już we wczesnym dzieciństwie

wydawała mi się najważniejsza w mowie, bo była jak gdyby kośćcem tajemniczego,

może i sakralnego, małżeństwa świata mowy i świata zdarzeń – odkąd zatem

zastanawiam się nad słowami w metamowie, zawsze z naiwnym zdziwieniem stwierdzam

jak wypadają popularne słowa z obiegu

Narratora Ciemnego świecidła spotkała ekskomunika ze świata oświecenia i podejrzanej mądrości; został wrzucony w ciemności, w których:

kwiaty szczęściem oddychają,

chmura ciepło deszczem pachnie

Czy zatem droga, którą podjął jest rzeczywiście bez celu? Okazuje się, że szczęście oddycha na zewnątrz miasta, a nie jego mieszkańcy, natomiast w niepewności wygnańczej podróży „idę a inie wiem dokąd?” jest poczucie wyzwolenia spod rządów Zmory. Jedno jest pewne.Wyrzucony przez Platona poeta zdołał coś zabrać ze skarbca mądrości. Uzyskał wiedzę, która brzmi: mądrość okazała się zmorą. To co wydawało się jasne, pociemniało. Appolińskie państwo okazało się odrażającą ziemią jałową, na której zamiast wieży z kości słoniowej, wznosi się „wieża z Kości (ludzkich)”. A dionizyjska noc staje się źródłem nowego życia.

Ciemne świecidło – tytułowa i naczelna metafora całego tomu, jest określeniem własnego, odrębnego sposobu istnienia pośród ciemności świata. To, co znajduje się w człowieku, w jego wnętrzu – to jedyny „jasny punkt na smudze Chaosu”. To antropologiczne przeświadczenie Wata, wiąże się z myślą gnostyków – z ideą człowieka wewnętrznego,noszącego w sobie „iskrę światła”. Taką iskierką dla autora Ciemnego świecidła jest poezja,która podobnie jak filozofia, ma swoje źródło w zdziwieniu światem. To rodzaj poznania pozarozumowego, doznanie mistyczne, które nie jest jednoznaczne i jasne. Poezja Wata jest zatem łączeniem przeciwieństw i godzeniem sprzeczności. Jest próbą wyodrębnienia własnego istnienia spośród „samopożerającego się Chaosu”, świadectwem „uwierzytelnienia własnej nieprzynależności” do świata zła, mroku. Przesłanie Ciemnego świecidła głosi konieczność i niezbędność podejmowania stale i od nowa wysiłku rozumienia, pomimo niepewności, zwątpienia i rozpaczy. Poezja i refleksja, jako uzupełniające się sposoby poznania, są więc „ciemnym świecidłem” metafizyki, która – choć nie zawsze pewna – okazuje się nieodzowna.

Reklamy